Jeszcze parę lat temu taka forma wydawała się mocno abstrakcyjna. Dzisiaj sprawnie działający klub biznesu to spory zastrzyk finansowy dla klubu piłkarskiego. Postanowiliśmy podpatrzeć, jak funkcjonuje jeden z najbardziej rozpoznawalnych w Polsce. W rolę przewodnika wcielił się jego pomysłodawca i koordynator – Radosław Rogiewicz z Miedzi Legnica.
Zacznijmy od podstawowego pytania – czym jest klub biznesu Miedzi Legnica?
Klub Biznesu Miedź Legnica to tak naprawdę trzecia noga finansowania klubu. Pierwszą jest właściciel klubu, Andrzej Dadełło, który jest głównym sponsorem. Drugą jest miasto Legnica. My mieliśmy być i teraz jesteśmy, tak jak wspomniałem trzecią siłą finansową. W chwili obecnej jest już 120 firm w Klubie Biznesu które miesięcznie płacą pakiety sponsorskie o różnych kwotach.
Pamięta pan początki? Od czego zaczęliście nim doszliście do pewnej renomy na rynku?
Wszystko zaczęło się od tego, że prezes Andrzej Dadełło zaproponował mi wstąpienie do zarządu i powierzył mojej osobie kwestię stworzenia kolejnej możliwości finansowania Miedzi. Nie było bowiem od początku pomysłu klubu biznesu. Swój początek pamiętam jako szukanie sponsorów. A że cały czas mieszkam we Włocławku i do Legnicy muszę co tydzień dojeżdżać to tym bardziej startując nie znałem w Legnicy nikogo i początki były bardzo trudne. Niestety przez pierwsze cztery miesiące nie udało mi się znaleźć nikogo. Nikt nie chciał kupić reklamy na stadionie, na koszulce, mimo, że organizowałem spotkania. Stąd zrodził się pomysł śniadania biznesowego. Uczestniczyłem w takich śniadaniach wcześniej w innych miastach, ta forma wydawała mi się odpowiednia. Na pierwszym tego typu spotkaniu w Legnicy było około 10, może 15 osób. Od tego się zaczęło. Wcześniej w Legnicy nie działo się nic podobnego. Na naszych spotkaniach zaczęły poznawać się firmy, z czasem kontakty zacieśniły się. Wtedy zaproponowaliśmy firmom wykup pakietów sponsorskich połączonych z reklamą na stadionie. Trzy lata temu gdy startowaliśmy, było tych firm 15. Na ostatnim śniadaniu biznesowym było już 160. Tym samym pobiliśmy rekord na Dolnym Śląsku pod względem takiego eventu.
Oprócz śniadań trzy lata temu wprowadziłem „wtorkowe granie w piłkę nożną z Klubem Biznesu” które są do dzisiaj. Gramy bez względu na pogodę przez cały rok. Sam kiedyś grałem w piłkę więc pomyślałem, że razem w gronie klubowiczów możemy pograć. To był dobry pomysł i dlatego wprowadzamy kolejne jak np. czwartkowe bieganie czy też wyjazdy na gokarty do Zielonej Góry czy też na granie w golfa. Takich inicjatyw w 2017 będzie jeszcze więcej.
Jak w takim razie wyglądają śniadania biznesowe? Czy dominują tematy czysto piłkarskie?
O piłce nożnej praktycznie w ogóle nie rozmawiamy. W tym momencie na 120 klubowiczów mamy tylko sześciu kibiców. Też byłem zaskoczony, że nie znalazłem ludzi, którzy chcieliby wspierać swój ukochany klub. Dlatego też wybraliśmy inny wariant. Na śniadaniach na początku pokazuje, czym jest klub biznesu, jakie są z niego korzyści, ale także, czym się zajmujemy. Potem przedstawiamy nowych klubowiczów. Każda firma, która przyjechała na śniadanie biznesowe ma minutę na zaprezentowanie się. Jeżeli inne przedsiębiorstwa wyrażą zainteresowanie, to wtedy dochodzi do indywidualnych rozmów między stronami.
Jakie inne inicjatywy podejmują państwo w klubie biznesu oprócz wspomnianych śniadań?
Śniadanie biznesowe jest pierwszym elementem, gdzie firmy się poznają. Drugim są spotkania tylko w gronie klubowiczów. Raz w miesiącu jest więc śniadanie i raz w miesiącu spotkanie dla klubowiczów. Tam dochodzi już do bliskich rozmów biznesowych. Stąd te cykliczne spotkania. Ponadto inicjujemy na tych spotkaniach nowe rzeczy. Podczas ostatniego spotkania przeprowadziliśmy grę inwestycyjną. Spotykamy się też na kręglach. Chcemy wprowadzić mniej formalną atmosferę w porównaniu do tej, jaka panuje na śniadaniu. Ponadto wcześniej wspomniałem o rozgrywkach piłkarskich. To nie koniec aktywności. W każdy czwartek zachęcamy do wspólnego biegania. Ponadto też jeździmy na mecze reprezentacji Polski, czy też Ligi Mistrzów. Raz do roku organizujemy też bal karnawałowy.
Zgłaszają się do was inne kluby. Nie tylko pierwszoligowe, ale także te z Ekstraklasy. Czujecie, że wyznaczacie nowy trend na linii piłka-biznes?
Na pewno cieszymy się, że udało się stworzyć coś takiego w Legnicy. Nie ma tygodnia, żeby nie było telefonów, zapytań o funkcjonowanie klubu. Faktycznie były też kluby z Ekstraklasy, jak na przykład Lech Poznań. Ostatnio co ciekawe była Akademia Marcina Gortata, czyli jak widać ten trend wychodzi poza piłkę. Przedstawiciele klubów przyjeżdżają, podpatrują nasze działania. Jesteśmy otwarci w tej kwestii i chętnie pomogę w kwestii Klubu Biznesu. Myślę, że w wielu klubach borykają się z tymi samymi problemami, jak choćby sponsorzy na bandy reklamowe. Znaleźć dzisiaj sponsora jest bardzo trudno. Większość firm podchodzi z założenia, jakie korzyści będą mieć ze sponsorowania. Dlatego wiele klubów idzie tą drogą, jaką my podążyliśmy trzy lata temu.
Dzisiaj trudno znaleźć sponsora tytularnego, strategicznego. Borykają się z tym kluby zarówno z Ekstraklasy, jak i niższych szczebli. Czy działanie klubu biznesu może uratować klub przed upadkiem?
Moim zdaniem tak, o ile klub biznesu jest dobrze zarządzany i prowadzony. Zależy też, ile firm chce włączyć się w taki projekt. Ja mam kolejne pomysły na klub biznesu w Legnicy. Teraz większość rzeczy robię sam, od prowadzenia fanpage, wysyłania co tydzień newslettera, zapraszanie firm na śniadanie po rozsyłanie ofert czy też spotkania z firmami. Na pewno efekt byłby jeszcze lepszy, gdyby więcej osób zaangażowało się w ten projekt. Mam jednak, jak wspomniałem kolejne pomysły, które chcę zrealizować.
Jakie to pomysły, czy może pan uchylić rąbka tajemnicy?
Nie (śmiech). Jest pewien pomysł biznesowy, aby pokazać też innym klubom, że taka inicjatywa jak nasza może się udać. Tak, aby nie popełniały pewnych błędów i żeby dużo szybciej osiągnęły korzystny wynik finansowy. Słyszałem już o kilku podobnych klubach, które wystartowały i szybko zakończyły swoją działalność. Dzisiaj wiem dlaczego, bo sam coś takiego przechodziłem. Na razie jednak nic więcej nie zdradzę. Powiem tylko tyle, że gdybym miał zbudować taki klub biznesu w innym mieście od samego początku to sądzę, że zrobiłbym to w dużo krótszym czasie z podobnymi efektami jak teraz.
Wracając jeszcze do problemów ze sponsorami. Panu się udało, stworzył pan bazę sponsorów. Gdzie więc leży recepta na sukces?
Stworzyliśmy platformę, która umożliwia przedsiębiorcom robienie interesów pomiędzy sobą. Firmy, które pojawiają się na spotkaniach widzą dla siebie szansę na rozwój i potencjał biznesowy. Ale oprócz tego dużo czasu poświęcam na to żeby tych transakcji pomiędzy klubowiczami było jak najwięcej. Może zabrzmi to niewiarygodnie, ale tygodniowo mam ok 20-25 spotkań, a telefonów to nawet nie zliczę . Także na sukces składają się wyżej wymienione rzeczy, ale i wiele innych o których tylko ja wiem.
A jak wygląda ta baza? Czy zrzeszają państwo przedsiębiorców z samego Dolnego Śląska?
Absolutnie nie, nie zamykamy się tylko na jedno województwo. Firmy, które chcą wejść na Dolny Śląsk z produktem, najczęściej trafiają do mnie. W tym właśnie pomagają śniadania które są największe na całym Dolnym Śląsku i chyba jedne z większych w Polsce. Tam nowa firma może złapać pierwsze kontakty. Oprócz tego jeżeli na śniadaniu nie uda się tych kontaktów pozyskać to mogę takiej firmie pomóc osobiście bo przez trzy lata w Miedzi poznałem ponad 1500 firm. Więc praktycznie z każdej branży znam lepiej lub gorzej firmy i mogę ich umówić na pierwsze spotkania. A jeżeli to zaowocuje biznesowo to potem łatwiej taką firmę namówić do współpracy. Takich przypadków mam już kilkanaście.
Ostatnio przy okazji meczu reprezentacji doszło do spotkania klubów biznesu Miedzi Legnica i GKS Katowice. Czy planowane są kolejne spotkania przedstawicieli takich klubów w przyszłości?
Z pomysłem i inicjatywą wyszła pani prezes Martyna Pajączek. Natomiast faktycznie odbywają się takie spotkania. Utrzymujemy kontakty choćby z Klubem Biznesu Olympic Wrocław, gdzie za klub odpowiada były zawodnik Śląska Wrocław, a obecnie komentator Canal+ Sport Remigiusz Jezierski. Wymieniamy pomysły, nasze firmy ze względu na bliskość dwóch miast współpracują ze sobą z coraz lepszymi efektami finansowymi. Czy takie spotkania mogą mieć zasięg ogólnopolski? Na pewno można by było powymieniać się doświadczeniami. Sukces projektu nie tkwi w tym tylko, że zrobi się śniadanie biznesowe. Ono jest tylko wisienką na torcie. Wokół klubu biznesu jest masa pracy, na przykład, by jednego dnia ściągnąć 140 przedsiębiorców. A żeby to zrobić to wysyłam setki e-maili z zaproszeniem, do tego też wykorzystuję facebooka i wiele innych narzędzi social media oraz uruchamiam wiele innych „źródeł” kontaktów dzięki którym mamy potem takie ilości osób na śniadaniach. Proszę mi wierzyć trzeba trochę nad tym posiedzieć żeby taką ilość przedsiębiorców ściągnąć jednego dnia i potem tak to poprowadzić żeby chcieli wracać. Najtrudniejsza praca jest jednak po śniadaniu. Bo potem trzeba ze wszystkimi nowymi firmami porozmawiać i zachęcić do wstąpienia do Klubu Biznesu. A, że większość z tych firm kompletnie nie interesuje się piłka nożną to tym bardziej jest to trudniejsze zadanie. Ale jak na razie co miesiąc około 8-10 firm udaje mi się namówić do współpracy.
„Funkcjonowanie klubów piłkarskich powinno opierać się w dużej części właśnie na działalności klubów biznesu” powiedziała prezes Martyna Pajączek. Czy to oznacza odejście od głównego sponsora na rzecz kilkunastu mniejszych?
To nie jest tak. Klub biznesu to dodatkowe wsparcie. Im więcej środków uda się pozyskać jako Klub Biznesu, tym na przykład będą większe możliwości nowych transferów. Sponsor strategiczny jest jednak najważniejszy i jego posiadanie to wręcz konieczność. Kluby biznesu mogą być dobrym uzupełnieniem i wsparciem. Chociaż gdyby taki Klub biznesu powstał przy klubie Ekstraklasy gdzie też jest duża ilość kibiców – przedsiębiorców to jeżeli dobrze byłoby to zorganizowane to uważam, że środki z działalności klubu biznesu mogłyby być dużym wsparciem finansowym. W Legnicy mam ten problem, że tak jak wcześniej już to mówiłem trafiłem tylko na sześciu kibiców przedsiębiorców którzy są w Klubie Biznesu Miedzi. Pewnie jest ich więcej , ale jakoś nie mam szczęścia żeby do nich trafić. A sami jakoś się nie zgłaszają. A w takich miastach jak Wrocław, Warszawa, Gdańsk, Gdynia, Poznań, Łódź i tak dalej, gdzie na same mecze przychodzi dużo więcej kibiców sądzę, że byłoby dużo łatwiej.
Skończyła się teraz runda, czy to oznacza też zawieszenie działalności klubu?
Oczywiście, że nie. Mamy na tyle rozbudowane struktury i plany, że mimo, iż działamy jako klub biznesu Miedzi Legnica, to nie patrzymy na piłkę. Cały czas działamy, nie zatrzymujemy się w miejscu. Spotkania z firmami są i będą cały czas. W styczniu czeka nas Gala Biznesu jako bal karnawałowy i kolejne spotkania klubowiczów, śniadania biznesowe. Przerwy w biznesie nie ma i w klubie biznesu też nie ma.
Rozmawiał Mateusz Adamczyk