Czołowa postać na pierwszoligowych boiskach. W sezonie 2014/2015 strzelając 21 goli zdobył tytuł króla strzelców. Jego największym marzeniem jest zagranie z GieKSą w Ekstraklasie. Tym razem specjalnie dla 1liganews popularny „Gonzo”, czyli Grzegorz Goncerz.
Wróćmy jeszcze do poprzedniej kolejki i meczu z GKS Tychy. Z przebiegu spotkania byliście lepszym zespołem, a mimo to wyjechaliście z Tychów bez zdobyczy punktowej.
Jesteśmy po analizie tego spotkania. Faktycznie byliśmy w tym spotkaniu drużyną lepszą, kreowaliśmy więcej akcji i mieliśmy wiele szans na zdobycie bramki. Choć ekipa z Tychów nam nie zagrażała, to jednak świetny strzał wyszedł Marcinowi Radzewiczowi i piłka wpadła do siatki. Szkoda, bo było to ważne, derbowe spotkanie zarówno dla nas, jak i kibiców. Niestety takie mecze się zdarzają. Pomeczowa analiza dotyczyła także kolejnych spotkań, przede wszystkim najbliższego z Pogonią Siedlce. Musimy zrobić wszystko, by punkty zostały na Bukowej.
Pogoń Siedlce na pewno przyjedzie do Katowic ustawiona defensywnie. Ponadto w ostatnim czasie zespół z Siedlec prezentuje z meczu na mecz coraz wyższą formę.
Mamy świadomość, że zespół Pogoni ostatnio traci mało bramek. Do tego w ostatnich pięciu spotkaniach przydarzyła im się tylko przegrana z Chojniczanką, więc te wyniki na pewno w jakiś sposób działają na wyobraźnię. Podchodzimy do każdego rywala z szacunkiem, ale znamy też swoją wartość. Wiem, jakie atuty posiadamy. Jeżeli zagramy to, co potrafimy najlepiej, to nawet przy defensywnie ustawionej drużynie będziemy w stanie wykreować sobie okazje. Na przestrzeni ostatniej rundy pokazaliśmy, że potrafimy grać atakiem pozycyjnym, czyli to, co dla większości zespołów jest bolączką. Mam nadzieję, że w niedzielę stworzymy sobie sytuacje i w przeciwieństwie do poprzedniego spotkania będziemy potrafili je wykorzystać i zamienić na bramki.
Przed wami trzy, bardzo trudne spotkania. Wspomniana Pogoń, niepokonana u siebie Sandecja Nowy Sącz i derby z Górnikiem Zabrze.
Czeka nas faktycznie ciężki miesiąc, ale nie wybiegamy daleko w przyszłość. Do każdego spotkania trzeba się tak samo zmotywować. To będą trudne trzy spotkania, ale dwa z nich gramy u siebie. Co do Sandecji, to w mojej karierze udało mi się już tam wygrać. Według mnie będą to kluczowe mecze dla całej rundy i układu tabeli. Jeśli uda nam się w nich zdobyć pokaźną zdobycz punktową, to pozwoli nam to umocnić się w czołówce ligi. Jeśli zdarzy się odwrotnie to spadniemy gdzieś do środka tabeli, a to oczywiście nas absolutnie nie interesuje. Chcemy być w ścisłej czołówce i nadawać ton pierwszoligowym rozgrywkom.
Tabela w obecnym sezonie jest bardzo podobna do tej w poprzednim. Natomiast rzuca się w oczy qasz bilans bramkowy. GieKSa ma najmniej straconych goli w lidze, tylko siedem. Rok temu, po jedenastu kolejkach mieliście ich aż czternaście.
Na pewno na naszą korzyść działa to, że ponad rok pracujemy z trenerem Brzęczkiem i to procentuje. Jak widać przekłada się to na naszą grę defensywną. Do tego należy dodać udane transfery w formacji obronnej i dobrą formę między innymi Mateusza Kamińskiego. Możemy się jedynie cieszyć, że ciężko nam strzelić bramkę, ale mamy świadomość, jakie błędy popełniamy. Na szczęście nie wszystkie one kończą się straconym golem. Przykład meczu z Tychami pokazuje, że musimy być mocno skoncentrowani, bo pozornie niegroźna sytuacja skończyła się dla nas stratą punktów.
Praktycznie co sezon jesteście wymieniani w kontekście faworytów do awansu do Ekstraklasy. Mówi się o dużej presji, jaka ciąży na zespole. A jak to wygląda z perspektywy szatni?
Patrząc na historie i osiągnięcia tego klubu nie dziwię się, że każdy z obserwatorów i ekspertów widzi GieKSę w Ekstraklasie. Patrząc na nas, dopiero od paru sezonów możemy realnie włączyć się do walki. W poprzednich latach mieliśmy większe problemy natury finansowej, organizacyjnej i te zapowiedzi były bardziej w formie życzeniowej. Teraz poprzez systematyczną pracę, unormowaną sytuację finansową mamy świadomość, że uczestniczymy w fajnym, ciągle rozwijającym się projekcie. W GieKSie powstały nowe sekcje, a i my w ostatnim sezonie zanotowaliśmy progres zajmując wysokie, czwarte miejsce. Patrząc wstecz to w GieKSie byłem najwyżej ósmy, więc można powiedzieć, że w poprzednim sezonie należeliśmy do czołówki 1. ligi. Wydaje mi się, że w obecnym będzie około ośmiu drużyn, które powalczą o awans. Różnice są tak minimalne, że nawet zespół z dwunastego miejsca może przy dobrej serii namieszać gdzieś w górze tabeli. Na dzień dzisiejszy nie patrzymy, czy ten awans nam się należy, teraz musimy gromadzić jak największą ilość punktów, które przełożą się na końcowy bilans tabeli.
Przez ostatnie pół roku zrobiło się głośno wokół GieKsy, ale w tym pozytywnym sensie. Powstały nowe sekcje, tak jak pan wspomniał piłkarsko zanotowaliście progres. Można powiedzieć, że robi się moda na GieKSę?
Faktycznie ostatnie działania dążą do podniesienia jakości całego klubu i jego promocji nie tylko na Śląsku, ale także w skali całej Polski. Cieszę się, że mogę bezpośrednio uczestniczyć w tym projekcie. Mamy mocne wsparcie miasta, prezydenta Marcina Krupy. Fajnie, że wielu sponsorów chce inwestować w ten klub. My musimy zrobić wszystko, by od strony sportowej równać właśnie do marketingowej. Jestem przekonany, że z trenerem Brzęczkiem i kolegami z zespołu jesteśmy w stanie to zrobić. Nie będę jednak deklarował dzisiaj, czy jesteśmy faworytami do awansu, bo jest na to zdecydowanie za wcześnie.
Praktycznie cała pana kariera piłkarska opiera się na Katowicach. Czy jako kapitan czuje się pan szczególnie odpowiedzialny za klub? Awans byłby ukoronowaniem całego pobytu w GieKSie?
Oczywiście, że tak. Awans z GieKSą byłby spełnieniem marzeń. Mam świadomość, że spoczywa na mnie większa odpowiedzialność, ale to pozytywna presja. Byłem w tym klubie zawodnikiem rezerwowym, numerem 25 i takim, który siedział na trybunach. Lubię się mierzyć z wyzwaniami, dlatego cieszę się, że przedłużyłem kontrakt z Katowicami.
Pracował pan z wieloma trenerami w GieKSie. Któremu zawdzięcza najwięcej?
Wielu trenerów miało na mnie wpływ. Począwszy od trenera Adama Nawałki, który zaszczepił we mnie kult ciężkiej pracy. Największą zmianę i przeskok jakościowy dokonał się u mnie za Kazimierza Moskala. To był ten moment, kiedy byłem daleko od pierwszej jedenastki, a po pracy z nim zostałem królem strzelców 1. ligi. Mam świadomość, że gdyby nie trener Moskal, to mnie mogłoby już nie być na zapleczu Ekstraklasy. Za wiele rzeczy mogę być mu wdzięczny, między innymi za wiarę we mnie, za zmianę pozycji i to, gdzie teraz jestem.
Co rundę pana nazwisko pojawia się w kontekście Ekstraklasy. Bierze pan pod uwagę grę w Ekstraklasie, ale nie w barwach GieKSy?
Oczywiście jest taka opcja. Gra w Ekstraklasie to cel nie tylko mój ale i każdego kolegi z szatni. Po to trenujemy, żeby grać na jak najwyższym poziomie. Mam świadomość, że co pół roku jest większe lub mniejsze zainteresowanie moją osobą, ale teraz nie jest czas na jakieś dywagacje. Pewnie lekkie zamieszanie pojawi się znowu w grudniu, jednak podchodzę do tego spokojnie. Moim marzeniem jak wcześniej powiedziałem jest gra z GieKSą w Ekstraklasie i nie dopuszczam myśli, że mogłoby być inaczej. Jeśli się to nie uda, to wtedy zastanowię się, czy klub będzie zainteresowany dalej moją osobą. Zbliża się dla mnie ostatni dzwonek, jeśli go prześpię, to już nigdy w Ekstraklasie mogę nie wystąpić. Żeby podjąć w ogóle temat, to najpierw musi pojawić się naprawdę dobra oferta, która przebiłaby tą z Katowic i która byłaby faktycznie interesująca. Do tej pory zawsze czegoś brakowało. Myślę, że ciężko mnie będzie wyciągnąć z GieKSy ale nie jest to niemożliwe.
Czy przez te jedenaście kolejek obecnego sezonu zdarzyło się coś zaskakującego?
Myślę, że nie, choć na przykład mecz ze Stalą Mielec pokazuje, że o punkty w każdym meczu trzeba walczyć do końca. Każdy mecz pisze swoją historię i to jest fajne w tej lidze, że nie ma jednego faworyta.
Spogląda pan przed każdym meczem na „Gonzo bingo”?
Nie, to nie jest tak, choć mam świadomość, że ta grafika gdzieś tam krąży na portalu kibicowskim. To bardzo fajna inicjatywa, co jakiś czas kibice podsyłają mi minuty. Wiem natomiast, że jeszcze 90 bramek dla GieKSy nie strzeliłem i na pewno jeszcze w tej rundzie kilka minut urwę.
Rozmawiał Mateusz Adamczyk