W ubiegłym sezonie należał do czołowych napastników na boiskach 1. ligi. Niestety bardzo dobry okres w Zagłębiu Sosnowiec przerwała kontuzja stawu biodrowego. Konieczna była operacja. Teraz Michał Fidziukiewicz powoli wraca do zdrowia. Najgorsze jednak ma już za sobą.
Podstawowe pytanie. Ja w tym momencie przebiega pana rehabilitacja, na jakim jest etapie? Pod czyim okiem pracuje pan nad powrotem na boisko?
Już od prawie miesiąca, trzy razy w tygodniu przechodzę rehabilitację w Warszawie w centrum Ortopedii i Rehabilitacji ENEL-SPORT. Tam również przechodziłem operacje. Z początkiem sierpnia rozpocząłem pierwsze ćwiczenia. Na początku były to jednak lekkie ćwiczenia ze względu na niewielki odstęp czasu od samego zabiegu. Teraz przede wszystkim staram się wzmacniać lewą nogę. Najpierw trzeba odbudować mięśnie, które zanikły po operacji. Po tych prawie czterech tygodniach noga powoli wraca do pełnej sprawności. Poza tym nie zaniedbuję także górnych partii mięśniowych. Czuję się z każdym dniem lepiej, ale to była jednak operacja i jeszcze trochę potrwa zanim będę gotowy w stu procentach. Wielu zawodników podkreśla, że sama rehabilitacja bywa czasem trudniejsza niż przygotowania do sezonu.
Wróćmy do początków kontuzji. Jak to wyglądało na początku. Czy pojawiła się z meczu na mecz, czy od dłuższego czasu miał pan jakieś dolegliwości.
Ciężko powiedzieć co było powodem. Pierwszy ból poczułem podczas treningu, nawet nie pamiętam dokładnie w jakiej sytuacji. Na pewno wpływ na kontuzję miało zmęczenie trwającym sezonem.
Pierwsze informacje jakie pojawiały się na temat Pana kontuzji nie mówiły o konieczności operacji.
Cały czas towarzyszył mi jednak ból. Odzywał się na treningach i po nich. Nie było więc sensu dalej tego ciągnąć, stąd decyzja o operacji.
To pierwsza tak ciężka kontuzja w twojej karierze. Wielu zawodników przyznaje, że czasem rehabilitacja i walka o powrót na boisko jest cięższa niż przygotowanie do sezonu.
To na pewno trudne doświadczenie. Trenuję piłkę od 7. roku życia i nigdy nie miałem poważniejszych kontuzji, Zazwyczaj były to drobne mikro urazy, które wykluczały mnie z gry na góra kilka dni. Ta kontuzja spadła na mnie dość nieoczekiwanie. Ciężko przyzwyczaić się do monotonii. Obecnie wykonuję dwa, trzy ćwiczenia, które są powtarzalne, nie ma większych modyfikacji i to może zniechęcać. Jednak koncentruję się na szybkim powrocie.
Czy jesteś w stanie w tym momencie wskazać termin swojego powrotu na boisko?
Na razie ciężko powiedzieć. W przyszłym tygodniu, we wtorek będę mieć konsultację z lekarzem, który przeprowadzał zabieg. Okaże się w jakim stanie jest noga, czy prawidłowo się goi. Ta konsultacja na pewno wyjaśni więcej, jak wygląda biodro po operacji. Co do powrotu na boisko, na pewno rehabilitacja zajmie jeszcze sporo czasu i w tej rundzie nie zagram. Najbardziej prawdopodobna data powrotu to wiosna.
Ja widzisz swoje szanse w Zagłębiu po kontuzji? W tym sezonie rywalizacja w ataku jest dość duża.
Faktycznie Zagłębie na początku sezonu spisuje się naprawdę dobrze. Cieszę się, że ten dobry start przełożył się od razu na wysokie miejsce w tabeli. Wracając do mojej osoby, jestem świadomy swoich umiejętności. Konkurencja jest w każdym klubie, a ja po powrocie będę starał się jak najszybciej wywalczyć miejsce w pierwszym składzie.

Czy rozmawiałeś z trenerem Jackiem Magierą na temat swojej przyszłości w klubie? Jak trener widzi twój powrót do drużyny?
Tak, jestem w kontakcie z trenerem, rozmawiałem nim przed operacją. Trener liczy na mnie i wierzy, że uda mi się szybko wrócić do zdrowi i treningów. Mnie pozostaje tylko pokazać się z jak najlepszej strony i przekonać szkoleniowca do siebie.
Wyjazd do Belgii był dla Ciebie wyjątkowo udany piłkarsko. W 61 spotkaniach zdobyłeś 34 bramki i zaliczyłeś 25 asyst. Co poza doświadczeniem piłkarskim dał jeszcze ten okres?
Poznałem w stopniu komunikatywnym język flamandzki. Nie miałem problemu w dogadaniu się z trenerem i kolegami z drużyny. Poza tym poznałem inną kulturę. Belgowie są bardzo otwarci i pomocni w stosunku do innego człowieka, więc kiedy miałem jakiś problem natychmiast mi pomagali. Na pewno taki wyjazd kształtuje charakter. Wyjeżdżałem z kraju nie znając języka, bez rodziny i znajomych. Cieszę się, że sobie poradziłem i bardzo pozytywnie wspominam pobyt Belgii.
Czy jesteś w stanie porównać poziom na jakim znajduje się trzecia liga belgijska i polska 1. liga?
Ciężko porównywać. W Belgii gra dużo młodych, dobrze wyszkolonych technicznie zawodników. Wielu z nich poradziłoby sobie na poziomie 1. ligi. Ja cieszę się, że szybko wywalczyłem sobie tam miejsce w pierwszym składzie, strzelałem bramki i poradziłem sobie w klubie.
Patrząc na poprzedni sezon, Zagłębie Sosnowiec zwłaszcza w rundzie jesiennej spisywało się naprawdę dobrze. Co się stało potem, że wasza gra po prostu „siadła”?
Można teraz gdybać, co miało wpływ na naszą dyspozycję na wiosnę. Gdzieś odbiły się na nas występy w Pucharze Polski, bo mecze po nich były bardzo słabe z naszej strony. To pytanie należałoby zadać także trenerom, którzy przygotowywali zespół podczas przerwy w rozgrywkach.

Co zawdzięczasz znajomości z Ernestem Kononem?
Ernesta poznałem, gdy nie miałem klubu. Po jednym ze sparingów w wówczas pierwszoligowym Górniku Łęczna, gdzie przebywałem na testach, nawiązałem z nim kontakt. Ernestowi spodobało się jak zgrałem i tak nasza współpraca się zawiązała. Kiedy nie wyszło w Łęcznej byłem otwarty na wyjazd. Z pomocą przyszedł wtedy właśnie Ernest, który ma kontakty w Belgii, gdzie spędził 7 lat. Nadarzyła się okazja i skorzystałem z niej ie zastanawiając się długo.
Patrząc na obecny sezon, jesteś zaskoczony układem tabeli w 1. lidze?
Negatywnym rozczarowaniem jest Górnik Zabrze. Zespół spadł z ekstraklasy, nie nastąpiły znaczące osłabienia, a na razie problemem jest wygranie w 1. lidze. Pozostała dyspozycja drużyn nie jest dla mnie wielkim zaskoczeniem.
Rozmawiał Mateusz Adamczyk