Niezły poprzedni sezon w wykonaniu Bartosza Kopacza przysłonił spadek Górnika Zabrze do 1. ligi. Choć jego przyszłość w Zabrzu nie jest jeszcze znana, to sam zainteresowany zapewnia, że w barwach Górnika da z siebie wszystko na boisku. Jak sam mówi, dla takiej publiczności po prostu chce się wychodzić na boisko i grać.
Pochodzisz z Jastrzębia Zdroju, jesteś wychowankiem tamtejszego GKS-u. Potem Radzionków, teraz Zabrze. Wielu zawodników mówi, że Górny Śląsk ma swój specyficzny klimat. A jak to wygląda z twojej perspektywy?
Miałem przygody z Górnikiem Zabrze. Byłem trzy razy wypożyczany do innych klubów pierwszoligowych. Jednak za każdym razem wracałem do Zabrza i gdzieś po cichu liczyłem na swoją szansę i wreszcie się doczekałem. Teraz bardzo cieszę się, że jestem zawodnikiem pierwszego składu. Co do tego klimatu, to faktycznie sprzyja on do grania w piłkę. Ludzie w Zabrzu kochają pikę, licznie przybywają na nasze mecze, co pokazywała frekwencja z poprzedniego sezonu. Myślę, że w tym będzie podobnie i kibice licznie będą nas wspierać na Roosvelta.
Mówi się o Tobie, że wsadzasz głowę tam, gdzie niektórzy baliby się włożyć nogę. To najlepsza charakterystyka Bartosza Kopacza na boisku?
Nie chciałbym się w jakiś sposób szufladkować. Nie jest to moja jedyna cecha na boisku. Zawsze staram się zostawić serce na boisku i dać z siebie wszystko dla drużyny. Co do innych atutów? Nie lubię o nich mówić, bo nie chcę, żeby pomyślano, że się przechwalam. Trener wie na co mnie stać i może mi zaufać.
Jeśli chodzi o dorobek strzelecki, poprzedni sezon był najlepszy w twojej dotychczasowej karierze. Nie wierze, że nie pojawiły się dla ciebie oferty z innych klubów.
Strzeliłem cztery bramki, ale wiadomo, poprzedni sezon zakończył się dla nas spadkiem, więc ciężko mówić, że był on dobry w moim wykonaniu. Oddałbym te zdobyte bramki za możliwość pozostania w ekstraklasie. Okienko jest jeszcze otwarte, niczego nie mogę wykluczyć. Na razie nie będę składał żadnych deklaracji, że zostaję, czy odchodzę.
Taka marka, jak Górnik Zabrze, na pewno zmobilizuje dodatkowo waszych przeciwników. Do tego dochodzi rywalizacja o prymat na Górnym Śląsku. Mówi się, że może być to jeden z ciekawszych sezonów na zapleczu ekstraklasy.
Na pewno już sama rywalizacja samych zespołów ze Śląska będzie niezwykle ciekawa. Podobnie będzie na trybunach, pod względem kibicowskim liga wygląda w tym sezonie imponująco.
Górnik to także kibice. Grzegorz Kasprzik czy Adam Danch w jakiś sposób utożsamiają się z kibicami. Jak ty podchodzisz do takich deklaracji, więzi z kibicami?
Zawsze miałem dobre stosunki z kibicami, choć nie jestem wychowankiem Górnika Zabrze. Jest to jednak klub, w którym zaczynałem seniorską karierę. Uważam, że atmosfera w Zabrzu jest jedną z najlepszych w Polsce. Mam ogromny szacunek do ludzi, którzy przychodzą na mecze i budują atmosferę na trybunach.

Za wami nieudany początek sezonu. W Legnicy znowu straciliście gola po rzucie rożnym. Można powiedzieć nowy sezon, ale błędy te same.
Faktycznie w tamtym sezonie mieliśmy ogromne problemy przy stałych fragmentach gry po których traciliśmy mnóstwo bramek. Trenujemy, poświęcamy czas na zachowanie w defensywie, efekty muszą nadejść. Z drugiej strony powinniśmy wykorzystywać to, co sami sobie stworzymy w ofensywie.
Czekasz na jakiegoś przeciwnika szczególnie w 1. lidze czy podchodzisz do każdej drużyny z takim samym nastawieniem?
Nie ma takiego przeciwnika, którego szczególnie wyczekuję. Uważam, że do każdego rywala trzeba przygotować się tak samo zmotywowanym. Nie ma dla mnie spotkań mniej ważnych, nie dzielę drużyn na lepsze i gorsze.
Ostatnio w szatni gościliście niezwykłego gościa - Waldemara Matysika. Co wyniosłeś ze spotkania z legendą Górnika Zabrze?
Bardzo ciekawa i pozytywna postać. Cieszę się z tego spotkania tym bardziej, że wcześniej nie było mi dane poznać pana Matysika. Przekazał nam podczas niego swoje uwagi, opowiedział o swoich boiskowych doświadczeniach.
Oprócz wspomnianej wizyty, podczas okresu przygotowawczego zwiedziliście zabytkową kopalnię. Trener Brosz bardzo stara się scalić szatnię. Wyobrażam sobie, że po poprzednim sezonie gdzieś każdy z was ma z tyłu głowy ten spadek.
Trener chce zintegrować zespół. Takie spotkania całej drużyny poza boiskiem to coś zupełnie innego. Dzięki temu można spojrzeć na pewne sprawy inaczej, nie tylko z perspektywy boiska i treningu. Jeżeli chodzi o poprzedni sezon to wszyscy musimy odciąć się od tego, co się stało. Każdy z nas to mocno przeżył, ale nie możemy tego rozpamiętywać będąc w 1. lidze. Mamy przed sobą nowy sezon, a ciągłe myślenie o tym, co było na pewno nam nie pomoże w naszych celach.
Czy szatnia Górnika zmieniła się w 1. lidze po przyjściu Marcina Brosza? Zawsze bowiem przeważały w niej mocne charaktery.
Jest kilku zawodników doświadczonych, którzy zostali w Górniku, część przed sezonem odeszła. Teraz mogę powiedzieć, że nasza szatnia jest głodna sukcesów, każdy chce coś osiągnąć. Ponadto wszyscy mamy coś do udowodnienia. To chyba główna różnica.
Zespół Górnika w letnim okienku transferowym zasilili głównie młodzi zawodnicy. Co powiesz o tej grupie?
Nie będę wymieniał nazwisk, bo na to jest zdecydowanie za wcześnie. Widać jednak spory potencjał, ale potrzebują jeszcze rok, dwa lata i będą przebijać się do kadry Górnika.
Masz 24 lata. Jeszcze młody czy już ukształtowany piłkarz?
Już ukształtowany ale nadal mogę się rozwijać i wiem co muszę w swojej grze poprawić. Zawsze można doskonalić swój warsztat i uczyć się czegoś nowego. Patrząc z perspektywy czasu jestem o wiele bardziej doświadczony, moja forma jest stabilniejsza, nie ma wielkich wahań formy.
Jak starasz się spędzać czas poza meczami. Należysz do piłkarzy, którzy długo po meczu analizują swoja grę, czy koncentrujesz się na kolejnym spotkaniu?
Lubię analizować mecz na gorąco, ale czasem potrzeba więcej czasu, żeby wyłapać wszystkie błędy. Potem jednak przychodzą kolejne treningi przygotowujące do kolejnego rywala.
Rozmawiał Mateusz Adamczyk