Niespełna 24-letni obrońca, który tego lata po raz pierwszy w karierze zmienił klub, w rozmowie z 1liganews opowiada o powodach swojej przeprowadzki, o niedawno odniesionej kontuzji, a także o celach jakieś stawiają sobie Wigry na nadchodzący sezon. Zapraszamy do przeczytania rozmowy z Rafałem Remiszem.
Jesteś wychowankiem Stomilu i przez wiele lat występowałeś w tym klubie. Dlaczego teraz zdecydowałeś się na odejście?
Zdecydowałem się na odejście, ponieważ chciałem zobaczyć jak jest w innym klubie. W końcu mam okazję zobaczyć jak inne zespoły funkcjonują „od kuchni”. Uważałem, że mój czas w Stomilu po prostu dobiegł końca i w związku z tym podjąłem decyzję o przeprowadzce.
W barwach Stomilu zaliczyłeś 91 występów. Jak będziesz wspominał lata spędzone w zespole z Warmii i Mazur.
Na pewno bardzo dobrze. Przez te wszystkie lata poznałem wielu wspaniałych ludzi, z którymi cały czas pozostaje w kontakcie. Mnóstwo się także nauczyłem w Stomilu. W bardzo młodym wieku wkroczyłem w karierę seniorską i wszystko to działo się w Olsztynie. Najpierw grałem w 2. lidze, następnie w 1. Jestem wdzięczny trenerom i działaczom klubu, że mogłem się tam rozwijać i z pewnością wiele z tej przygody wyniosłem. Teraz na pewno będę kibicował Stomilowi. Ponadto cały czas śledzę na bieżąco wyniki klubu z mojego rodzinnego miasta i ściskam za nich kciuki.
Ten ostatni sezon, w którym zagrałeś 30 razy, był twoim najlepszym?
Nie, ja tak bym tego nie odbierał, gdyż wcześniej też miałem dobre momenty. Przeszkodziła mi też kontuzja, bo zerwałem więzadła i musiałem pauzować bardzo długo. W tym minionym sezonie cieszę się, że mogłem regularnie grać. Myślę jednak, że nie był on najlepszy. Grałem na równym poziomie przez ostatnich kilka lat w 1. lidze.
To Janusz Bucholc przekonał cię do transferu akurat do Wigier? Podpisał on przecież kontrakt z drużyną z Suwałk kilka dni przed tobą.
Nie, akurat on nie miał na to wpływu. Dostałem też ofertę z innego klubu, przedyskutowaliśmy całą sytuacją z moim menedżerem i zdecydowałem się na Wigry. A to, że Janusz też przechodził do Wigier, z pewnością ułatwiło mi aklimatyzację w nowym miejscu. Zawsze jest łatwiej, gdy się zna jakąś osobę na początku pobytu w nowym miejscu. Natomiast sama decyzja o przejściu do Wigier była w 100% moja.
Powiedziałeś, że chcesz poznać teraz inny klub „od kuchni”. Po tych kilku tygodniach spędzonych w Wigrach – jak porównasz suwalski klub do Stomilu – wiadomo przecież, że w tych ostatnich miesiącach w Olsztynie było wiele problemów?
W Stomilu mieliśmy problemy przede wszystkim z płatnością i to był największy mankament. Co więcej, nie było boisk do treningu i musieliśmy jeździć po okolicznych miejscowościach, aby trenować na naturalnej nawierzchni. W Suwałkach wszystko od początku do końca prowadzone jest w pełni profesjonalnie. Boiska treningowe są na miejscu i na razie cieszę się, że wybrałem Wigry.
Mówisz o problemach finansowych. Na ten moment wszystko zostało uregulowane?
Mieliśmy podpisane ugody, że w okresie wakacyjnym miało być wszystko spłacone i myślę, że wszystko zostanie jeszcze uregulowane. Według mnie działacze wywiążą się z tej umowy. Jeżeli chodzi o ten rok wszystko mamy uregulowane, pozostaje kwestia zaległości z poprzedniego roku.

Chciałem zapytać o incydent z meczu sparingowego z MKS Ełk, w którym podobno straciłeś kilka zębów. Jak doszło do tego zdarzenia?
Podczas walki o górną piłkę zostałem dosyć mocno uderzony łokciem w ząb i pech chciał, że musiałem zejść z boiska, ponieważ miałem mocno rozciętą wargę. Miałem założonych sześć szwów, a najgorszym problemem było to, że ucierpiał też mój ząb. Jedynka nie wypadła całkiem, tylko przesunęła się z miejsca, w którym powinna się znajdować. Ząb trzymał się, ale musiałem pojechać do szpitala, żeby lekarz ustawił mi go prawidłowo. Teraz mam ząb na szynie, a w najbliższych dniach zaplanowaną mam kontrolę i liczę, że wszystko będzie w porządku.
Wpłynęło to jakoś na okres przygotowawczy w twoim wykonaniu? Możesz trenować – jak wygląda sytuacja po tym zdarzeniu?
Od momentu tego starcia lekarz powiedział mi, że nie mogę trenować i to jest najgorsze. Byliśmy świeżo po obozie, ostatnio graliśmy mecz w Pucharze Polski, teraz w weekend startuje liga, a ja nie jestem do dyspozycji trenera. Będzie mi teraz trudniej powalczyć o wyjściowy skład, bo pozostali zawodnicy cały czas trenują. Natomiast ja mam za sobą dosyć długą pauzę i jeszcze przynajmniej przez najbliższy tydzień nie będę mógł wrócić do normalnych treningów.
Jak wspomniałeś - za wami mecz w Pucharze Polski z trzecioligowym Świtem Nowy Dwór Mazowiecki. Wygraliście 1:0 i awansowaliście dalej. Mimo, że nie grałeś – jak ocenisz ten mecz, jesteście usatysfakcjonowani tym występem?
Niestety nie mogłem zobaczyć tego meczu, gdyż graliśmy go na wyjeździe, niemniej jednak oczywiście rozmawiałem na jego temat z chłopakami. Z tego co wiem, w pełni kontrolowaliśmy przebieg gry. Staraliśmy się grać wysokim pressingiem, a trener był zadowolony z realizacji założeń taktycznych. Szkoda tylko, że nie udało się zdobyć więcej bramek, ale najważniejsze, że awansowaliśmy do następnej rundy.
W pierwszej kolejce zmierzycie się na wyjeździe z GKS Katowice. Mówisz, że nie będziesz do dyspozycji trenera. Mimo kontuzji wybierasz się z drużyną do Katowic?
Nie, do Katowic pojedzie tylko osiemnastka meczowa. Ja zostaję w Suwałkach i zacznę trenować indywidualnie. Jeszcze dziś wybieram się na siłownię i mam też nadzieję, że będę mógł już truchtać. Chcę już powoli wracać do ćwiczeń, aby, jeśli lekarz wyrazi zgodę, w następnym tygodniu trenować już z drużną na pełnym obciążeniu.
Jaki jest wasz cel na nadchodzący sezon?
Celujemy w górną część tabeli. Na tę chwilę nie chcę nic mówić o awansie, ponieważ dopiero będą rozmowy z prezesem na temat celów na sezon. Natomiast na razie, z tego co widzę po rozmowach z trenerem i działaczami, będziemy chcieli zająć miejsce w górnej połówce tabeli i to jest jak najbardziej w naszym zasięgu.
W linii obrony jest bardzo duża rywalizacja o miejsce w wyjściowej jedenastce. Liczysz, że mimo kontuzji i sporej konkurencji uda ci się wywalczyć w niej miejsce?
Mam taką nadzieję. Po to przyszedłem do Wigier, żeby grać i żeby dalej się rozwijać. Chcę pokazać, że jestem dobrym obrońcą. Na pewno przez tę kontuzję mam utrudnione zadanie, bo tak jak wspomniałeś, rywalizacja jest bardzo duża, jednak jestem dobrej myśli. Wierzę w swoje umiejętności i jestem pewien, że wywalczę miejsce w wyjściowej jedenastce.
Mówi się, że trener Dominik Nowa jest specjalistą od taktyki – jakie są twoje odczucia po kilku tygodniach pracy z tym szkoleniowcem?
Uważam, że zna się na swojej robocie. Treningi wyglądają bardzo ciekawie, wykonywane są różnego rodzaju innowacyjne ćwiczenia. Każdy szczegół jest dopracowany i bardzo mi się to podoba. Ponadto trener ma bardzo dobre podejście do ludzi – jeśli jest na to miejsce i czas można się pośmiać i pożartować, ale jest też ciężka i profesjonalna praca. Wszystko wygląda tak jak powinno.
Rozmawiał Bartosz Cabaj