Piłkarz z wyższym wykształceniem, który w miniony weekend zdobył pierwszą ligową bramkę w tym sezonie i pomógł swojej drużynie wyjść z kryzysu. W CV ma już hat-trick w ekstraklasie, koronę króla strzelców II ligi, a przed niespełna rokiem awans z Termalicą. Dziś Adrian Paluchowski przywdziewa barwy Zagłębia Sosnowiec.
Przed rozpoczęciem rundy byliście w gronie faworytów do awansu. Jednak od marca wasza forma jest bardzo słaba – mieliście passę czterech porażek ligowych z rzędu, a w tabeli wiosny plasujecie się na 15. pozycji. Jak myślisz z czego wynika ta gorsza dyspozycja? Przerosła was myśl o możliwości awansu?
Myślę, że nie. Mamy bardzo doświadczony zespół. Wiele zawodników ma ekstraklasową przeszłość i ta myśl o awansie nas w żaden sposób nie sparaliżowała. Trudno powiedzieć z czego wynika ta słabsza dyspozycja. Po porostu nie trafiliśmy z formą. Pierwszy mecz w Suwałkach udało nam się wygrać, a potem z każdym kolejnym było coraz słabiej. Na szczęście w ten weekend, zwyciężając z Sandecją, w końcu się przełamaliśmy.
A może na waszej formie odbija się zbyt duże natężenie meczów, bo macie już ich 34 w tym sezonie? Andrzej Iwan ostatnio zwrócił na to uwagę, że gracie więcej niż inne ekipy z I ligi, w dodatku w Pucharze Polskie niejednokrotnie mierzyliście się z zespołami z ekstraklasy.
Coś w tym jest. Niejednokrotnie słyszy się, że zespoły z ekstraklasy mają problemy z grą co trzy dni. Mieliśmy naprawdę duży natłok meczów, ale chcieliśmy przeżyć tę przygodę w Pucharze Polski. Cieszymy się, że dotarliśmy aż do półfinału, gdzie walczyliśmy jak równy z równym z mistrzem Polski – Lechem Poznań. Wcześniej wyeliminowaliśmy Cracovię, także myślę, że nikt tego nie żałuje.
Po przegranym meczu w Siedlcach pojawiła się informacja, że w sztabie szkoleniowym nastąpiła zmiana pod względem ciężaru decyzyjności. Od tamtej pory główne decyzje teoretycznie podejmuje Robert Stanek, a nie jak wcześniej Artur Derbin. Faktycznie zauważacie tę zmianę?
Nie, nie ma takiej zmiany. Dalej wszystkie najważniejsze decyzje podejmuje Artur Derbin. Nie doszło do żadnej zmiany pod tym względem.
Wspomniałeś już, że w ten weekend przełamaliście się, pokonując 2:0 z Sandecję Nowy Sącz. Wrócicie teraz na właściwe tory?
Mamy taką nadzieję. W najbliższy weekend czeka nas kolejny trudny mecz. Zagramy w Grudziądzu z Olimpią, która w tej rundzie nie przegrała jeszcze spotkania. Na pewno musimy być skoncentrowani, aby powalczyć tam o punkty. To zwycięstwo nad Sandecją było dla nas bardzo ważne – nie przegraliśmy kolejnego meczu, nie spuściliśmy głów po porażce z GKS-em Bełchatów i dzięki temu dalsze przygotowania przebiegają już w zupełnie innej atmosferze.
Właśnie chciałem dopytać jeszcze o tę następną kolejkę i wyjazdowy mecz z Olimpią Grudziądz. Wasza gra na wyjazdach nie wygląda imponująco – aż 27 straconych bramek. Co zamierzacie zrobić, aby poprawić tę grę i zainkasować komplet punktów?
W tej rundzie nasza gra ani u siebie, ani na wyjazdach nie wygląda dobrze. Dlatego nie ma co brać tego pod uwagę, gdzie gramy. Musimy po prostu poprawić naszą grę, musimy powtórzyć niektóre elementy gry z meczu z Sandecją. Inne z kolei cały czas wymagają poprawy. Pracujemy nad tym, żeby z Olimpią wszystko funkcjonowało już prawidłowo, a wtedy zgarniemy komplet punktów.
Co ciekawe, w tym sezonie rozegrałeś trzy mecze w ekstraklasie w barwach Termaliki Bruk-Bet Nieciecza. Zdecydowałeś się jednak opuścić tę ekipę i przeniosłeś się do Sosnowca. Skąd taka decyzja?
To była decyzja odgórna. Termalica zamierzała ściągnąć kolejnych zawodników, a brakowało miejsc na liście zgłoszeniowej i padło na mnie. W ten sposób trafiłem do Sosnowca.
Jesienią w Zagłębiu byłeś rezerwowym. W pierwszym składzie pojawiałeś się tylko w meczach Pucharu Polski. Co się zmieniło przez przerwę zimową, bo na wiosnę stałeś się podstawowym graczem zespołu?
Dopiero w trzech meczach dostałem szansę od pierwszej minut, więc nie do końca jestem jeszcze podstawowym zawodnikiem, ale dostaję zdecydowanie więcej szans. A co się zmieniło? Przede wszystkim przepracowałem solidnie cały okres z zespołem. Wcześniej dołączyłem do Zagłębia we wrześniu, do zespołu który był już ułożony, wygrywał mecze i trudno było wskoczyć do pierwszej jedenastki. Zimą zaczęliśmy wszyscy z czystą kartą i może to w jakiś sposób zmieniło moją pozycję.
Chciałem cię zapytać o okres twojej gry dla Legii Warszawa. W seniorskiej drużynie tego zespołu występowałeś tylko przez wiosnę sezonu 2008/09 i jesień 2009/10, przenosząc się następnie do Piasta Gliwice. Dla chłopaka urodzonego w Warszawie gra dla Legii była z pewnością spełnieniem marzeń. Dlaczego więc tak szybko opuściłeś ten klub?
To była decyzja władz Legii, a nie moja. Zdecydowano, że kontrakt ze mną nie zostanie przedłużony. Wiadomo, że każdy chłopak z Warszawy chce grać dla tego klubu, ale też świat nie kończy się na Legii. Niewielki odsetek chłopaków z Warszawy czy spod tego miasta przebija się do pierwszego zespołu. Legia to klub walczący o najwyższe cele. Potrzebuje ona silnych zawodników i w związku z tym nie zawsze stawia na zawodników z własnego podwórka czy też z własnej akademii.
Z kolei w sezonie 2013/14 w barwach Znicza Pruszków zostałeś królem strzelców II ligi wschodniej z 22 trafieniami. To był najlepszy okres w twojej karierze?
Można tak powiedzieć. Ten sezon zaliczam jako najbardziej udany w mojej dotychczasowej przygodzie, ale oczywiście mam nadzieję, że będą jeszcze lepsze.
Ogólnie dla Znicza strzeliłeś 48 goli. To jest klub, w którym grało ci się najlepiej?
Tak się złożyło, że w Zniczu przeżyłem największe indywidualne sukcesy. Miałem koronę króla strzelców, ogólnie zdobywałem sporo bramek. Jednak dążę do tego, aby być zawodnikiem, któremu dobrze idzie nie tylko w Zniczu, ale też w innych zespołach.
Wiem, że skończyłeś studia i masz wyższe wykształcenie. Nie jest to zbyt często spotykane wśród piłkarzy. Pomaga ci to jakoś na boisku?
Na samym boisku jakoś szczególnie nie, ale poza tak. Dyscyplina, zorganizowanie, potrafię wszystko połączyć ze sobą w całość.
Jak planujesz po zakończeniu kariery wykorzystać swoje wykształcenie? Jakie studia kończyłeś?
Na ten moment nie planuję jeszcze tego, co będę robił po zakończeniu kariery. Skupiam się na grze w piłkę, w Zagłębiu Sosnowiec. A skończyłem turystykę i rekreację.
Zauważyłem, że po każdym strzelonym golu podnosisz koszulkę do góry i pokazujesz zdjęcie pod nią. Kogo przedstawia fotografia, dla kogo dedykujesz swoje bramki?
Na zdjęciach mam dwóch synów starszego Aleksandra i młodszego, rocznego Adama. Dla nich dedykuję swoje gole. Wcześniej, gdy grałem jeszcze Zniczu miałem tylko zdjęcie starszego syna, a teraz od niedawna mam ich dwóch.
Jaki macie cel na końcówkę sezonu, biorąc pod uwagę fakt, że na awans pozostały wam już tylko matematyczne szanse?
Na awans już szans nie mamy. Dlatego do nadchodzących meczów podchodzimy bardzo spokojnie. Na pewno skupiamy się na tym, aby zdobyć teraz jak najwięcej punktów i zająć jak najwyższą lokatę. Na chwilę obecną plasujemy się na czwartej pozycji i jak na beniaminka to jest naprawdę bardzo dobry wynik.
Zostaniesz po sezonie w Sosnowcu czy zdecydujesz się na kolejną przeprowadzkę?
Z Zagłębiem mam ważny kontrakt do końca czerwca 2017 roku, tak więc na chwilę obecną nie planuję żadnej przeprowadzki i cieszę się z gry w Sosnowcu.
Rozmawiał Bartosz Cabaj