- Zawodnicy czasami do mnie dzwonią, żeby spytać jakie buty i koszulki wybrać – opowiada Dawid Biernacik. Klimatolog, radny, wiceprezes Stowarzyszenia Kibiców Gdyńskiej Arki, redaktor serwisu arkowcy.pl. Z przygotowywanych przez niego szczegółowych prognoz pogody, korzysta trener lidera 1. ligi Grzegorz Niciński.
Prognozy pogody, jeśli chodzi o ich zastosowanie w sporcie, bardziej kojarzą się z żeglarstwem czy himalaizmem. A jak to się stało, że sztab trenerski Arki zainteresował się bardzo szczegółowymi prognozami pogody?
Oczywiście pogoda ma duże znaczenie w takich dyscyplinach jak żeglarstwo, ale przecież na mecze piłkarskie również ma wpływ. W ostatni weekend w ekstraklasie przerwano przecież spotkanie w Białymstoku z powodu opadów gradu. Zdarzają się całe kolejki odwoływane ze względu na opady śniegu czy złego stanu murawy po zimie. Dlatego pogoda ma wpływ na mecze, ma również znaczenie przy ustalaniu harmonogramu treningów. Myślę, że z tego powodu trener Grzegorz Niciński zainteresował się tymi kwestiami przed wyjazdem na obóz do Gniewina (poprzedniej zimy – przyp. LB). Chciał sobie ustalić plan zajęć na cały tydzień i potrzebował prognozy pogody, by zaplanować kiedy mają się odbywać na boisku, a kiedy w hali. Wiadomo przecież, że jeśli spadnie dużo śniegu, to trening musi się odbyć w hali lub na siłowni. Widać więc, że ma to znaczenie przy planowaniu mikrocyklu tygodniowego.
Czyli to obecny trener był pierwszym szkoleniowcem Arki, który zainteresował się twoimi prognozami?
Dokładnie tak. Prognozami zajmuję się już od kilkunastu lat, jest to po części moje hobby, ale jest również powiązane z pracą zawodową. Wcześniej najczęściej pytania zadawali mi kibice jeżdżący na wyjazdy, którzy chcieli wiedzieć jak się ubrać i jakich warunków atmosferycznych powinni się spodziewać. Trener Niciński mnie znał i wiedział, że ja się tym zajmuje. Zainteresował się prognozami, by pomóc piłkarzom i samemu sobie. Zawodnicy także czasami do mnie dzwonią, żeby spytać jakie koszulki wziąć – z długim czy z krótkim rękawem – albo jakie buty wybrać. Interesuje ich też bardzo stan murawy powiązany z ewentualnymi opadami.
Usłyszałem kiedyś, że w miarę realną prognozę pogody można sporządzić maksymalnie na trzy dni do przodu. A ty jak to postrzegasz? Z jakim wyprzedzeniem jesteś w stanie podać bardzo prawdopodobne przewidywania pogodowe, a kiedy są to już bardziej „gdybanioprognozy”?
Dobrze słyszałeś, realna prognoza pogody to trzy do pięciu dni. Mówię tutaj o szczegółowej prognozie, w stylu: do południa będzie padało, po południu będzie słońce. Ja zawsze w poniedziałek rano daję trenerowi prognozę na cały tydzień, ale w połowie tygodnia, albo już przed weekendem meczowym, podaję mu prognozę szczegółową na dany mecz. Z mojego punktu widzenia to wygląda tak, że śledzę wszystkie radary i modele. Wybieram spośród różnych prognoz polskich i zagranicznych. I staram się podawać trenerowi jak najbardziej dokładną i szczegółową prognozę. Zazwyczaj staram się wyciągać wypadkową z 3-4 różnych prognoz, wtedy jest większe prawdopodobieństwo, że się sprawdzi.
Czy tworzenie prognoz pogody jest związane z twoim wykształceniem, gdzie szukać informacji, które wykorzystujesz przy prognozowaniu warunków atmosferycznych?
Jestem klimatologiem, ale zawodowo nie zajmuję się synoptyką, czyli prognozami na kilka dni. To bardziej moje hobby, ale mam już kilkunastoletnie doświadczenie w tym zakresie. Jednak po części mój zawód też jest powiązany z pogodą. Kończyłem geografię, specjalność klimatologia z meteorologią.
Informacji szukasz w specjalistycznych serwisach w Internecie, czy może masz kontakt z ośrodkami IMGW?
Ja sam pracuję w Instytucie Meteorologii, więc posiadam dostęp do prognoz. Korzystam także z innych zagranicznych serwisów, np. u nas w Gdyni bardzo dobrze sprawdzają się prognozy norweskie, niemieckie, szwajcarskie. Ja porównuję sobie zawsze prognozy z kilku źródeł, wyciągam wypadkową z kilku modeli. I muszę przyznać, że to się sprawdza. Na dziesięć wyjazdów, dla dziewięciu idealnie przewiduję pogodę.
Wiesz może czy w innych klubach polskich lub zagranicznych także korzystają z wiedzy ludzi zajmujących się prognozami pogody?
Kiedyś na spotkaniu przed sezonem rozmawiałem o tym dłużej z trenerem Nicińskim. Wspominał, że na Zachodzie korzystają z tego. Podawał przykład Niemiec, że tam interesują się pogodą w dniu meczu i w tygodniu poprzedzającym spotkanie. Sam osobiście się z tym jednak nie spotkałem.
A czy greenkeeper odpowiadający za murawę na stadionie w Gdyni pyta cię o pogodę? Ostatnio akurat stan boiska na waszym stadionie uległ pogorszeniu.
Nie pytał mnie osobiście, ale sam jest doświadczony w tym zakresie i bierze pogodę pod uwagę. Czytałem niedawno z nim wywiad i tłumaczył dlaczego murawa w Gdyni jest trochę gorsza niż w poprzednich latach. Mieliśmy u nas nad morzem bardzo chłodny marzec. Później zaczęła się wegetacja trawy, a dodatkowo w marcu przyszedł jeszcze przymrozek. Mamy też w tym roku wyjątkowo mało słońca. Liczę jednak, że za tydzień-dwa powinno już być lepiej.
Zazwyczaj była to jednak najlepsza murawa w 1. lidze i w ogóle jedna z najlepszych w Polce. To chyba w dużej mierze zasługa sprzyjającego klimatu panującego w Gdyni?
Tak, Gdynia należy do miast w Polsce o największej liczbie słonecznych dni w roku. Pogoda więc jest sprzyjająca. Nie ma też upałów, które by wypalały trawę. Nie ma też dużych mrozów, bo zimą morze ma ocieplający wpływ.
A jakie prognozy na piątkowy wieczór w Nowym Sączu? Będę komentował ten mecz w Polsacie Sport Extra, więc sam jestem żywo zainteresowany tym jak się ubrać.
Trener też już mnie o to pytał. Powinno być OK. Około czternastu stopni i słaby wiatr. Pochmurno z przejaśnieniami, więc pogoda powinna być idealna do gry jak na ten tydzień.
Na koniec spytam cię jeszcze o prognozę… ale już nie pogody. Jaka jest twoja prognoza na końcówkę tego sezonu, czy jakiś kataklizm może jeszcze odebrać Arce awans?
Zgadzam się z filozofią trenera Nicińskiego. Podchodzę do tego chłodno, a więc krok po kroku, mecz po meczu, wygrywajmy a na pewno nastąpi ten moment, że awansujemy. Po cichu liczę, że będzie to około 6 maja i meczu z Rozwojem Katowice… bo to moje urodziny.
Rozmawiał Leszek Bartnicki