- My dzisiaj nie graliśmy, tylko kopaliśmy -wyznał w pomeczowej rozmowie dla 1liganews kapitan MKS-u Kluczbork Paweł Gierak. Podopieczni Andrzej Konwińskiego przegrali w Siedlcach z Pogonią 0:3. Zachęcamy do przeczytania pomeczowych wypowiedzi zawodników obu drużyn.
W pierwszej połowie wasza gra wyglądała nie najgorzej, ty byłeś jej bohaterem - wiele skutecznych interwencji. W drugiej już jednak trzy stracone bramki. Nie pomogła ci dziś gra linii defensywnej?
Oskar Pogorzelec (MKS): Co ja mogę powiedzieć na temat takiego meczu? Nie ma co się oszukiwać – w pierwszej połowie przedłużyłem naszą nadzieję. Wiedzieliśmy, że musieliśmy dzisiaj wygrać, aby poprawić swoją sytuację w tabeli. Szkoda, że nie udało mi się dociągnąć spotkania na zero z tyłu. Ale jak mówi przysłowie: wszystkiego obronić się nie da. Obrońcy muszą mi trochę pomóc… Nasza sytuacja bardzo się skomplikowała. Musimy zacząć punktować.
A już za tydzień zagracie z Miedzią Legnica. Przystąpicie do tego meczu z nożem na gardle?
Tak samo jak dzisiaj. Traciliśmy do Pogoni dwa punkty, teraz jesteśmy za nimi już pięć oczek. Nie wiem jak ułożyła się reszta wyników, ale nasza sytuacja nie jest dobra. Dla nas nieważny jest teraz rywal, po prostu musimy zacząć punktować.
Jak podsumujesz ten dzisiejszy mecz? Czego wam zabrakło, aby wywalczyć korzystny rezultat?
Paweł Gierak (MKS): Trudno cokolwiek powiedzieć. My dzisiaj nie graliśmy, tylko kopaliśmy. Pogoń podeszła wysokim pressingiem i nie potrafiliśmy sobie z tym poradzić. To jest dramat. W ogóle nam nie wyszedł mecz. Szkoda gadać…
Z perspektywy trybun wyglądało to tak, że Pogoń dużo więcej od was biegała. Czemu nie było u was walki ani zaciętości na boisku?
Na pewno nam zależało, aby wywalczyć korzystny rezultat. A czemu tak to wyszło, naprawdę nie mam pojęcia. Może Pogoń od nas bardziej chciała, byli oni bardziej zdeterminowani. Nic nam dzisiaj nie wychodziło. Z przodu przez 90 minut mieliśmy dwie sytuacje, a to jest zdecydowanie za mało, aby wygrać mecz. Wiedzieliśmy, że ten mecz jest kluczowy i przyjechaliśmy tutaj po trzy punkty. Tymczasem przegraliśmy i Pogoń odskoczyła na pięć punktów, ale nie załamujemy się. Przed nami osiem kolejek i będziemy grać dopóki piłka w grze i nigdy nie odpuścimy.
W tym meczu strzeliłeś swojego drugiego gola w tym sezonie – drugiego w meczu z MKS-em Kluczbork. To twój ulubiony rywal w pierwszej lidze?
Daniel Chyła (Pogoń): Bardzo cieszę się z tego, że zdobyłem bramkę, a jeszcze bardziej z tego, iż zgarnęliśmy komplet punktów. Faktycznie, MKS-owi strzeliłem gola też jesienią. Szkoda, że nie gramy z Kluczborkiem co tydzień, to może zostałbym królem strzelców. Piłka mnie szukała w polu karnym. Miałem 2-3 sytuacje, ale najważniejsze że piłka po jednym ze stałych fragmentów gry zatrzepotała w siatce. Najważniejsze są trzy punkty. Teraz czeka nas wyjazd do Suwałk i tam znów spróbujemy odnieść kolejne zwycięstwo.
Strzeliłeś gola po stałym fragmencie. Dzisiaj dużo zagrożenia sprawialiście po rzutach rożnych i wolnych. Pracowaliście jakoś szczególnie w ostatnich tygodniach na tym elementem gry?
Jakoś szczególnie nie. Wiedzieliśmy, że MKS ma zdecydowanie niższych zawodników od nas. Potrenowaliśmy w czwartek trochę stałe fragmenty, ale co mecz przygotowujemy taktykę pod konkretnego przeciwnika. Zdawaliśmy sobie sprawę, że stałe fragmenty mogą być w tym spotkaniu kluczowe i dlatego mieliśmy dużo okazji po rzutach rożnych i wolnych. Bardzo cieszymy się, że właśnie po takiej wrzutce piłka znalazła drogę do siatki.
W pierwszej połowie mieliście kilka okazji do zdobycia bramki, jednak byliście nieskuteczni. Dobrze w bramce gości spisywał się Oskar Pogorzelec. Byliście poirytowani tym, że tak długo nie potrafiliście otworzyć wyniku meczu?
Konrad Wrzesiński (Pogoń): Tak na pewno. Gdybyśmy szybko zdobyli bramkę, Kluczbork byłby zmuszony zmienić swoją taktykę i graliby otwartą piłkę. A tak w samej końcówce pierwszej połowy po naszym błędzie MKS mógł strzelić gola. Jednak na szczęście do przerwy utrzymał się bezbramkowy remis. W drugiej części dosyć szybko wyszliśmy na prowadzenie. Następnie Kluczbork mógł od razu wyrównać, ale fantastyczną interwencją uratował nas Misztal. Potem już kontrolowaliśmy mecz i podwyższyliśmy nasze prowadzenie.
Bramkę zdobyłeś wcielając się w rolę napastnika. Skąd taka ofensywna gra w twoim wykonaniu?
To prawda, że grałem ofensywnie, ale w tej sytuacji wyszliśmy z kontrą i to moje ustawienie wynikło raczej przypadkowo. Tak po prostu potoczyła się akcja.
W Siedlcach 3 mecze i 7 punktów. Zaczyna się robić tutaj mała twierdza. Wierzysz, że uda wam się podtrzymać tę serię w najbliższych tygodniach?
Tak. Nasz kapitan Rafał Zembrowski powiedział, że będziemy mieli tutaj twierdzę i to realizujemy. Zrobimy wszystko, żeby w Siedlcach nie przegrać żadnego meczu i myślę, że jest to możliwe.
Rozmawiał Bartosz Cabaj