Pierwszy punkt w 2016 roku zdobyła Chojniczanka. Podopieczni Mariusza Pawlaka zremisowali w Bytowie 1:1. Wiele zawdzięczają jednak bramkarzowi Arturowi Haluchowi i nieskuteczności gospodarzy.
* Trener Kafarski znów zaskoczył nieco ustawieniem. W pierwszym składzie zagrali Omar Monterde (tydzień temu w ogóle nie załapał się do kadry meczowej) i Wojciech Wilczyński, który zagrał pierwsze minuty w tym roku. Na szpicy ponownie zagrał Charles Nwaogu, a tuż za jego plecami Kamil Wacławczyk. To wynik kontuzji Janusza Surdykowskiego i pauzy za kartki Mateusza Klichowicza. Bytowski szkoleniowiec na ławce posadził natomiast Michała Jakóbowskiego.
* Chojniczanka musiała przemeblować linię defensywną. W bramce Damiana Podleśnego, przebywającego na zgrupowaniu kadry U-21, zastąpił debiutujący Artur Haluch. Ściągnięty zimą z rezerw Legii Warszawa bramkarz, zagrał dobre spotkanie. Trener Pawlak w obronie zdecydował się na ustawienie z trójką obrońców (Damian Garbacik, Piotr Kieruzel, Marcin Biernat), wspomaganych przez wahadłowych – dwóch Przemysławów: Pietruszkę i Czerwińskiego.
* Do 37’ na boisku działo się niewiele. Co prawda, Drutex-Bytovia miała przewagę, lecz okazji pod bramką było jak na lekarstwo. Wtedy jednak Marek Opałacz świetnie wypatrzył Kamila Wacławczyka, a ten był szybszy niż Haluch i odegrał piłkę do Nwaogu. Nigeryjczyk miał przed sobą już tylko pustą bramkę i otworzył wynik spotkania. To pierwszy gol Charliego na szczeblu centralnym od 15 listopada 2014 roku, kiedy to jeszcze w barwach Floty Świnoujście zdobył bramkę przeciwko Pogoni Siedlce. Co ciekawe, trenerem piłkarzy z wyspiarskiego miasta był wówczas… Kafarski. Trener znów zaufał więc Nwaogu, który odpłacił się w czwartek golem.
* W przerwie Mariusz Pawlak dokonał ofensywnej zmiany. Kieruzela, ukaranego w pierwszej połowie żółtą kartką, zastąpił doświadczony Maciej Rogalski.
* Na pierwszego ligowego gola w Chojniczance musi jeszcze poczekać Marcin Krzywicki. W 59’ niezbyt widocznego „Krzywego” zastąpił Patryk Mikita.
* Po przerwie grę dalej prowadziły „Czarne Wilki” i wydawać by się mogło, że nic nie może się im stać. W 71’ ku zaskoczeniu wszystkich, Chojniczanka wyrównała. Z rzutu rożnego dobrze zacentrował Paweł Zawistowski, a piłkę do siatki wepchnął Maciej Rogalski. Gerard Bieszczad odbił futbolówkę już zza linii bramkowej. Tym samym zakończyła się jego seria 317 minut bez straconej bramki.
* - Na początku po stracie prowadzenia był delikatny szok, bo nikt nie przypuszczał, że Chojniczanka może nam strzelić gola – mówił po meczu bytowski obrońca Marek Opałacz. Z piłkarzy Bytovii uszło powietrze, choć i tak mogli jeszcze przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Najlepszą sytuację zmarnował Omar Monterde, który w sytuacji sam na sam przegrał pojedynek z Haluchem.
* - Ten wynik traktuję jak porażkę – Wojciech Wilczyński, defensor czarno-biało-czerwonych.
* - Jeśli chodzi o cały mecz, to nie było to porywające widowisko. Zarówno my, jak i Bytovia zdawaliśmy sobie sprawę, że punkty są bardzo potrzebne. Dlatego szanujemy ten remis. Nie można jednak robić tragedii, a najbliższe mecze po prostu wygrywać. Naszym dużym problemem jest to, że przeciwnik zawsze strzela nam pierwszego gola, a my później musimy gonić wynik – stwierdził na pomeczowej konferencji trener Pawlak.
* - Nie mam najlepszego humoru, bo straciliśmy dwa punkty. Nie przypominam sobie, żebyśmy w tej rundzie grali tak w piłkę i mieli taką przewagę. Mieliśmy wiele piłek, które mogły skończyć mecz. Chojniczanka wykorzystała moment nieuwagi i strzeliła bramkę. My nie mieliśmy za dużo naboi. Martwi, że mecz, który był ewidentnie do wygrania, remisujemy – żałował opiekun drużyny z Bytowa.
* Podsumować pomorskie starcie można krótko: to nie był wielki mecz w Wielki Czwartek, choć gospodarze powinni go wygrać. I chyba tylko sami wiedzą, jak to im się nie udało…
Z Bytowa Przemysław Gawin, bytoviahpu.pl