To już jest klątwa. Chojniczanka nigdy nie wygrała pierwszego meczu po zimowej przerwie w I lidze. W trzech meczach otwierających wiosenne rozgrywki MKS zdobył tylko jeden punkt.
Mariusz Pawlak jako trener ma za sobą pięć wiosennych inauguracji – jedną w Pruszkowie i cztery w Chojnicach. Prowadząc Znicz i Chojniczankę w II lidze wygrywał. Za pierwszym razem 1:0 ze Stalą Rzeszów (grupa wschodnia), a za drugim 2:0 z Zagłębiem Sosnowiec (grupa zachodnia). Po awansie na zaplecze ekstraklasy już tak różowo nie było. Gospodarzom w sobotę ponownie nie pomógł atut własnego boiska. Po 0:2 z Puszczą Niepołomice i 1:1 z Chrobrym Głogów przyszło 0:1 z Sandecją Nowy Sącz.
Wszystko potoczyło się mniej więcej według takiego samego scenariusza. Kilka dni przed pierwszym spotkaniem w danym roku odbyła się konferencja prasowa. Na tej trener Pawlak zapewniał… że drużyna jest gotowa do walki. Natomiast nowi zawodnicy zapewniali… że w najbliższym meczu dadzą z siebie wszystko i zagrają o trzy punkty. Jednak obietnice to jedno, a rzeczywistość to drugie.
Za pierwszym razem Chojniczankę „załatwił” zespół, który ostatecznie pożegnał się z I ligą. Puszcza Niepołomice wygrała 2:0 po golach: Łukasza Nowaka z rzutu karnego (wybicie piłki z bramki ręką przez Roberta Bednarka) i Mateusza Cholewiaka. Kibice z Chojnic przecierali oczy ze zdumienia. Solidnie wzmocniony zespół był bezradny i nie potrafił nawiązać równorzędnej walki z innym beniaminkiem. Mało kto pamięta, że w zespole Puszczy grał wtedy występujący teraz w Angoli Jacek Magdziński. Napastnik zresztą w przeszłości bronił też barw Chojniczanki. Ze stadionem przy ulicy Mickiewicza pożegnał się w 70’ wspomnianego spotkania, schodząc z niego po zobaczeniu czerwonej kartki.
8.03.2026 r.
Chojniczanka - Puszcza Niepołomice 0:2 (0:1)
Bramki: Łukasz Nowak 28′ (rzut karny), Mateusz Cholewiak 57′
Czerwone kartki: Robert Bednarek – Jacek Magdziński
Rok później do Chojnic na wiosenną inauguracje przyjechał kolejny beniaminek – Chrobry z Głogowa. Ten mecz miał bardzo dziwny przebieg. Przez dłuższy czas działo się niewiele. Jak to zwykle bywa po zimie oba zespoły bardziej niż o strzeleniu myślały o tym by nie stracić gola. Pierwszy w pamięci kibiców zapisał się Tomasz Mikołajczak. Jednak nie za sprawą bramki czy udanego zagrania, a dwóch bezsensownych kartek (pretensje do sędziego plus próba wymuszenia karnego) i czerwieni. Grając 10 na 11 gospodarze zdobyli bramkę w 80’ minucie. Gola strzelił Jakub Mrozik, który wrócił z Cracovii. Prowadzenia nie udało się utrzymać pomimo tego, że tuż przed końcem spotkania siły wyrównały się. Najpierw Krzysztof Ziemniak przedwcześnie opuścił plac gry, a w ostatnich fragmentach Tomasz Zając wyrwał gospodarzom komplet punktów.
7.03.2026 r.
Chojniczanka - Chrobry Głogów 1:1 (0:0)
Bramki: Jakub Mrozik 80′ - Tomasz Zając 90′
Czerwone kartki: Tomasz Mikołajczak - Krzysztof Ziemniak
Marcowe fatum trwa już trzeci sezon. Tym razem punkty, i to aż trzy, z Mickiewicza wywiozła Sandecja. W roli kata wystąpił Maciej Małkowski. Nie było na boisku zawodnika, który pamiętałby pojedynek z Puszczą przed dwoma laty. Klątwa pierwszego spotkania w roku pozostała. Prawdziwych mężczyzn poznaje się jednak - jak powszechnie wiadomo – nie po tym nie jak zaczynają, lecz jak kończą. Po kiepskich wynikach na początku rundy wiosennej Chojniczanka rozkręcała się z meczu na mecz. W pierwszym sezonie udało się utrzymać ligowy byt, a rok później zająć świetne piąte miejsce. Czy i tym razem będziemy świadkami happy-endu? Przekonamy się na początku czerwca.
5.03.2026 r.
Chojniczanka – Sandecja Nowy Sącz 0:1 (0:0)
Bramki: Maciej Małkowski 58’
MS