Był najlepszym strzelcem Chojniczanki, kiedy ta świętowała awans do I ligi. Klub chciał go zatrzymać, lecz „Fery” chciał grać bliżej domu. Kto by się spodziewał, że po trzech latach historia zatoczy koło i zawodnik znowu trafi na stadion przy ulicy Mickiewicza? Daniel Feruga był czwartym, ostatnim wzmocnieniem MKS-u przed wiosennymi bojami na zapleczu ekstraklasy.
Feruga zwiedził już wiele klubów. Grał głównie na południu Polski. Przygodę z piłką nożną zaczynał w Cukrowniku Chybie i Gwarku Zabrze. To w tym drugim zespole, przed 10 laty, stawiał pierwsze kroki w seniorskiej piłce. Jako nastoletni talent był na testach w SC Heerenveen i VfL Wolfsburg. Szybko został też zauważony przez sztab Ruchu Chorzów. Już jako 18-latek zadebiutował w ekstraklasie (wówczas Orange Ekstraklasie). W 90. minucie meczu z Zagłębiem Sosnowiec zmienił Marcina Nowackiego. W tym samym sezonie (2007/08) zdobył nawet gola w najwyższej klasie rozgrywkowej, pokonując o rok młodszego Grzegorza Sandomierskiego z Jagiellonii Białystok. Było to pierwsze i ostatnie trafienie „Ferego” dla „Niebieskich”. W kolejnym sezonie zagrał już tylko jedno spotkanie w ekstraklasie i rozpoczął wędrówkę po śląskich klubach.
Najpierw został wypożyczony do GKS-u Jastrzębie. Następnie przez pół roku grał w Młodej Ekstraklasie w barwach Ruchu. W latach 2009-2012 reprezentował barwy dwóch GKS-ów: z Tychów (II liga zachodnia) i Katowic (I liga). Najlepiej czuł się w tyskim klubie. Rozegrał dla niego łącznie 63 mecze i zdobył 20 bramek.
W maju 2012 roku Feruga cieszył się z awansu do I ligi. Na zaplecze ekstraklasy jednak nie wrócił. Latem zdecydował się na zmianę otoczenia. Początkowo był testowany przez ekstraklasowe Podbeskidzie Bielsko-Biała. Trafił jednak do… II-ligowej Chojniczanki. Pomocnik kolejny rok spędził więc na trzecim poziomie rozgrywkowym. Kibice z Chojnic szybko polubili uniwersalnego pomocnika. Była to przyjaźń z wzajemnością. „Fery” strzelił 10 bramek i był jednym z asów w talii trenera Mariusza Pawlaka.
Piłkarz ze Śląska zaliczył deja vu. Strzelał bramki, awansował do I ligi i odszedł. Tym razem jednak już nie schodził z I-ligowego poziomu. Najpierw grał dla Energetyku ROW Rybnik, następnie podpisał kontrakt z Miedzią Legnica, a jesień 2015 roku spędził na wypożyczeniu w Dolcanie Ząbki. Przez dwa i pół sezonu zagrał w 66 meczach I ligi i zdobył 14 bramek. Najlepszą formę prezentował jesienią 2013 roku. Trafiał wówczas jak na zawołane i prezentował efektowne „cieszynki”. Dziewięć razy wpisywał się na listę strzelców i był w czołówce klasyfikacji „goleadorów”.
Feruga był niepotrzebny w Legnicy. Trafił do Ząbek, które ostatecznie zniknęły z I-ligowej mapy. Pomocnik nie był długo na liście bezrobotnych. Praktycznie przez całą zimę był na telefonie z dyrektorem sportowym Chojniczanki – Maciejem Chrzanowskim. Tuż przed końcem okienka transferowego udało się wszystko dopiąć na ostatni guzik. Od poniedziałku „Fery” trenuje z drużyną. To jednak już nie jest ta sama ekipa, z którą 27-latek tańczył w fontannie na chojnickim rynku. Z tamtej drużyny ostał się jedynie Tomek Mikołajczak, część sztabu szkoleniowego i dyrektor sportowy.
Feruga nie musi martwić się o reakcję chojnickiej publiki. Gdy przyjechał na mecz do Chojnic z Energetykiem, to fani dali mu do zrozumienia, że jest tutaj mile widziany. Sam zawodnik nie ukrywa, że na Mickiewicza czuje się jak u siebie. Zna każdy zakątek miasta, więc nie ma mowy o aklimatyzacji. Trener Pawlak wie na co stać Ferugę. Jest to uniwersalny pomocnik, mogący grać z prawej i lewej strony. Jak przyjdzie potrzeba, to będzie też biegać na środku boiska, a nawet w ataku.
Pojawienie się gracza o takich parametrach z pewnością wzmocni rywalizację o pierwszy skład. Szkoleniowiec będzie miał teraz ból głowy przy jego ustalaniu. Jednak nie jest to powód do zmartwień. Akurat taki ruch transferowy powinien wyjść wszystkim na dobre.
Michał Sagrol, Chojnice