W minioną sobotę Zagłębie Sosnowiec pokonało 3:0 II-ligowego Nadwiślana Góra. Dla podopiecznych Artura Derbina był to ostatni sprawdzian przed piątkową inauguracją zmagań o punkty (godz. 18:00 w Suwałkach, transmisja Polsat Sport Extra). Wysłannik 1liganews na żywo obserwował wspomniany sparing i pokusił się o wskazanie plusów i minusów w grze jesiennej rewelacji I ligi.
+ (plusy)
- Zagłębie może pochwalić się wybornymi wykonawcami rzutów rożnych i wolnych. To Sebastian Dudek czy nowy nabytek sosnowiczan - Jakub Wilk. Poza tym, drużyna Artura Derbina wyróżnia się na tle swoich rywali wzrostem. To duży handicap dla zawodników wędrujących pod pole karne przeciwnika. Stały fragment gry nieraz zostanie zamieniony na bramkę.
- Zagłębiacy są nieco oderwani od standardowego obrazu pierwszoligowych rozgrywek. Mniej u nich walki wręcz, choć nie odejmuje to im waleczności o każdy metr boiska, a więcej gry piłką. Zauważalna jest duża wymienność pozycji, gra na małej przestrzeni i szukanie podań między formacjami. Starają się narzucać swój styl gry. Preferują atak pozycyjny, na który dobrze się patrzy.
- Ciężko zaskoczyć piłkarzy Zagłębia kontratakiem. Strata piłki to sygnał do jej natychmiastowego odbioru, najlepiej w najbliższej przestrzeni. Jeśli nawet to się nie powiedzie, ciężko o przewagę na połowie sosnowiczan i stworzenie dogodnej sytuacji, bowiem cała drużyna błyskawicznie przechodzi z fazy ataku do bronienia.
- Zagłębie Sosnowiec to mieszanka rutyny z młodością. I to nie byle jaka, o czym świadczy fakt, że trener Derbin nieraz decydował się sygnować w wyjściowej jedenastce dwóch piłkarzy o statusie młodzieżowca, kiedy większość szkoleniowców wybiera opcję obowiązkową, czyli jednego takiego zawodnika. Niewykluczone, że w rundzie wiosennej drużyna ze Stadionu Ludowego będzie straszyć przeciwników trójką młodych-gniewnych, bo wobec kontuzji Martina Pribuli, pozycję skrzydłowego zajmie prawdopodobnie Robert Bartczak.
- (minusy)
- To, co na ten moment niepokoi, i zauważył to także trener klubu z Sosnowca, to płynność w grze. Z jednej strony optymalna forma ma przyjść 4 marca o godzinie 18:00, kiedy Zagłębie zmierzy się z Wigrami Suwaki, z drugiej, preferowany atak pozycyjny wymaga precyzji, a nie rwanych akcji.
- Brak Martina Pribuli na początku rundy to także niewątpliwy minus. Poprzednia runda w wykonaniu Słowaka mogła się podobać. W niejednym meczu był jasną postacią swojego zespołu i z pewnością wszyscy liczyli na to, że wysoką formę z jesieni zaprezentuje także w rundzie wiosennej. Wiele wskazuje na to, że po lewej stronie boiska hasać będzie Robert Bartczak, jednak to zawodnik, który lepiej czuje się w środku pola, więc o rajdy przy linii bocznej boiska może być ciężko.