- Tamta runda była w moim wykonaniu nie najlepsza, sam od siebie oczekuję znacznie więcej, wiem, że dużo więcej potrafię i mogę to dać tej drużynie – zapowiada przed startem pierwszoligowej wiosny Filip Burkhardt. Gdy przychodził z Górnika Łęczna miał się stać jednym z liderów GKS Katowice, wiosną zamierza w końcu zagrać na miarę pokładanych w nim nadziei. I wciąż wierzy w awans do ekstraklasy.
Dla ciebie to niekomfortowa sytuacja, bo w pierwszym meczu przeciwko Arce pauzujesz za kartki. To wyjątkowy rywal, przecież byłeś przez dwa sezony zawodnikiem gdynian. Poza tym piłkarz, który nie może grać w pierwszym wiosennym meczu, podczas zimowych sparingów jest zazwyczaj w niezbyt uprzywilejowanej sytuacji.
Tak, to dla mnie niekomfortowa sytuacja. Ale sam jestem sobie winien, złapałem cztery kartki i muszę pauzować. Masz rację, żaden piłkarz nie lubi takiej sytuacji. Całą zimę jestem „fusem”, trener nie bierze mnie pod uwagę na pierwszy mecz, więc w sparingach musiałem występować w drugim składzie. Wiadomo, że będę dostępny dopiero od drugiego meczu, a wiele rzeczy jest robionych z myślą o tym pierwszym. Oczywiście Arka to dla mnie wyjątkowy rywal, nie ukrywam, że od wielu lat jestem kibicem tego klubu i zawsze lubiłem grać w takich spotkaniach. Niestety tym razem zostanie mi oglądanie z wysokości trybun.
Kto ma największe szanse na awans do ekstraklasy? Czy poza czołową czwórką - Wisła, Arka, Zagłębie, Zawisza - ktoś jeszcze może się włączyć do walki o promocję?
Mogę zapewnić, że my nie składamy broni. Arcyważny będzie dla nas mecz z Arką, jeśli udałoby nam się wygrać, to podtrzymalibyśmy nasze nadzieje. Tym bardziej, że jeszcze będą bezpośrednie mecze między kandydatami do awansu, już w drugim spotkaniu Arka zmierzy się z Zagłębiem. Patrząc ogólnie, to uważam, że bardzo mocna będzie Wisła, trener Kaczmarek na pewno dobrze przygotuje drużynę. Prowadzący duet ma największe szanse, ale wierzę, że po pierwszym meczu w kuluarach zacznie się też mówić o nas.
Słyszałem od piłkarzy GieKSy, że zimą bardzo ciężko pracowaliście. Niektórzy mówią, że nawet za czasów trenera Adama Nawałki nie było aż tak ciężko.
Lekko nie było, na pewno zostawiliśmy mnóstwo potu na siłowni i na salkach gimnastycznych. Dużo było ćwiczeń wzmacniających, siłowych. Myślę, że pod tym względem będziemy dobrze przygotowani. Dobrze wyglądamy, ja też czuję się dobrze fizycznie. Im bliżej ligi, tym więcej akcentów kładziemy na dynamikę, schodzimy z obciążeń. Na pewno zima była ciężka, ale liczymy na to, że to nam pomoże i zobaczymy tego efekty.
Spośród piłkarzy, którzy od was odeszli, najważniejszą postacią był bez wątpienia Rafał Pietrzak, który przeniósł się do Wisły Kraków. Ciężko, będzie wam grać bez jego wsparcia na lewej stronie?
Oczywiście Rafał był ważnym ogniwem naszej drużyny. Bardzo dobry technicznie, dużo nam dawał w ofensywie. Ale takie jest życie piłkarza, dostał propozycję z ekstraklasy i z niej skorzystał. Trener być może w pierwszej chwili miał jakiś problem, ale było trochę czasu i myślę, że znalazł kilka rozwiązań i dziura po Rafale zostanie zapełniona. Wszyscy oglądamy jego mecze w Wiśle, kibicujemy mu, ale mam nadzieję, że nie odczujemy za bardzo jego braku. Wierzę, że kandydaci do gry na lewej obronie, godnie go zastąpią.
A jak oceniasz wasze zimowe nabytki? Jak wpłyną na wartość drużyny i czy przyjście Tomasza Zahorskiego może oznaczać zmianę ustawienia na grę dwójką napastników?
Nie chciałbym zdradzać naszej taktyki i tego jak będziemy grać. Ale na pewno mogę powiedzieć, że będziemy znacznie silniejszą drużyna niż w rundzie jesiennej. Doszło do nas kilku dobrych zawodników z Tomkiem Zahorskim na czele, jest też Marcin Flis. Do tego Patryk Szymański, który jest bardzo dynamicznym zawodnikiem i świetnie potrafi wykańczać sytuacje. Z pewnością takich zawodników nam brakowało. Tomek ma ogromne doświadczenie i myślę, że trener to odpowiednio poukłada i ta drużyna będzie mocniejsza niż dotychczas. Po sparingach czy nawet po treningach widać, że w naszym zespole jest bardzo dużo jakości i z niecierpliwością czekam na rozpoczęcie rundy, żebyśmy mogli to sprzedać na boisku w meczach ligowych.
A jakie cele u progu wiosny ty sobie stawiasz? Jesień to była w twoim wykonaniu sinusoida, bardzo dobry początek, potem wyraźny spadek formy i potem obiecująca końcówka.
Zgadzam się z tobą w stu procentach. Jesień nie była udana w moim wykonaniu, zresztą ta sinusoida pokrywała się też z ogólną postawą drużyny. Tamta runda była w moim wykonaniu nie najlepsza, sam od siebie oczekuję znacznie więcej, wiem, że dużo więcej potrafię i mogę to dać tej drużynie. Teraz czuję się dobrze i pewnie, a tej pewności brakowało mi gdy przychodziłem do Katowic z Górnika Łęczna, gdzie w końcówce mojego pobytu nie grałem. Teraz jestem mocniejszy, czuję że moja rola w drużynie się zmienia, będę ważniejszym ogniwem, bardziej potrzebny. To też działa na mnie pozytywnie i mam nadzieję, że już od drugiego meczu z MKS Kluczbork wskoczę do składu i dam zespołowi to co potrafię najlepiej.
Rozmawiał Leszek Bartnicki